piątek, 25 stycznia 2013

Give me a reason to be a woman.

Znowu martwiłam się na zapas. Informacje o zamiarach trenerki okazały się plotkami. W każdym razie jeszcze nie wszystko stracone. Można powiedzieć, że dostałam się do "drugiego etapu". Wybrane zostało kilka osób, które będą ćwiczyć teraz intensywniej. Trenerka będzie pracować z nami indywidualnie, a później wybierze, kto pojedzie ma mistrzostwa. Nie nastawiam się na zbyt wiele, ale mam zamiar dać z siebie wszystko. No i fajnie, że przytrafiła mi się okazja dodatkowych treningów.



Jedna rzecz na plus. A na minus? Cała reszta. Przede wszystkim SESJA. Strach przed nią zamiast mobilizować, paraliżuje. Wiem, że nie jestem dobrze przygotowana. Wczoraj w nocy znowu dopadł mnie ten dziwny stan - zaczynałam tracić nad sobą kontrolę. Nie byłam w stanie wyprzeć ze swojej głowy tych chorych myśli.  Byłam naprawdę bliska zrobieniu jakiegoś głupstwa. Nagle wszystko, co mnie martwi zaczęło urastać do ogromnych rozmiarów. Problemy w mojej głowie piętrzyły się coraz bardziej, aż w końcu zaczęłam obawiać się nadchodzącego dnia. Przekonana, że nie uda mi się stawić mu czoła, rozpaczliwie próbowałam zatrzymać upływ czasu, nie dopuścić do wschodu słońca, przynajmniej dla mnie. Bałam się wstać z łóżka, bo każdy krok przybliżyłby mnie do szafki z zapasem leków. Trochę jednak panowałam nad sobą, skoro bałam się tego, co mogę zrobić. Odłożyłam notatki i chociaż planowałam nie kłaść się tej nocy spać, zażyłam usypiacza. przez to zaspałam na kolokwium. Obudziłam się po 15, ale przynajmniej zdążyłam na wieczorny egzamin. Znowu pracuję nad pozytywnym nastawieniem. Zaliczyłam już jednego kolosa z historii sztuki i kilka mniejszych. Dzisiejszy egzamin też zdany. Teraz muszę skoncentrować się na sesji i będzie dobrze. Chciałabym mieć to już za sobą.

3 komentarze:

  1. Mnie kiedyś przerażało zwykłe kolokwium... Nie miałam w ogóle siły, żeby się uczyć. Ale wszystko można pokonać... Nie poddawaj się. Napisałaś, że mnie rozumiesz, ja Ciebie też. Choćby nie wiem, jak teraz było ciężko- nie poddawaj się. To Ci się w końcu opłaci.
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie już po sesji, czekam na wyniki ostatniego egzaminu, mam nadzieję, że i tego nie będę musiała poprawiać. Jej, faktycznie musisz być w strasznym stanie (bez obrazy) skoro miałaś coś takiego w nocy ;__; Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Doskonale Cię rozumiem, wiem jakie to straszne nie móc poradzić sobie sama ze sobą z tym nawałem myśli, tym CZYMŚ co siedzi gdzieś głęboko wewnątrz i tylko czeka na chwilę słabości, jedno potknięcie. Też się z tym zmagam niestety... :( Ale będzie dobrze trzeba w to wierzyć i nie poddawać się!

    OdpowiedzUsuń