Jak zwykle. Ambitny plan na zaliczenie wszystkich egzaminów w pierwszym terminie też w pizdu. Ale kto do faka wyznacza dziewięć egzaminów w przeciągu dwóch tygodni?! Już wiadomo, że jeden dzień września spędzę na uczelni. Aktualny poziom mojej motywacji jest bliski zeru. Potrzebuję wakacji! Mam ochotę olać już to wszystko, skoro i tak wiem, że wrzesień spędzę w Krakowie.
wtorek, 25 czerwca 2013
niedziela, 23 czerwca 2013
"Mówią do mnie musisz żyć, mówią do mnie musisz jeść!"
Wszystko zmierza ku dobremu. Lekarz zgodził się ponownie zmniejszyć mi dawkę leków. Teraz biorę już tylko jedną tabletkę. I wszystko jest dobrze. Nie mam napadów głodu, myśli różne się pojawiają, ale one przecież były zawsze. Pogodziłam się z tym, że nigdy nie będę chuda. Nawet nie żałuję. Dalej uwielbiam patrzeć na idealnych ludzi, ale nie próbuję stać się jak oni, bo wiem, że w moim przypadku to po prostu nie zadziała. Chcę tylko kontroli nad życiem, jedzeniem, wagą. Zrobiłam sobie 24 godzinną głodówkę, ale nie po to, żeby schudnąć. Dobrze wiem, że od takich numerów się nie chudnie, może ewentualnie traci parę deko na chwilę, ale to z powodu odwodnienia organizmu. Zrobiłam to, żeby udowodnić sobie, że jak chcę, to potrafię i żeby przypomnieć sobie, jak to jest. Świat wygląda jakoś inaczej, staje się taki abstrakcyjny, odczuwa się inaczej ...może nie po jednym dniu niejedzenia, ale zaczynałam już czuć ten dreszczyk. Ale w końcu chciałam udowodnić sobie, że mam kontrolę, więc po 24 godzinach przerwałam. I czuję się teraz naprawdę dobrze, chociaż boli mnie głowa, brzuch i oczy same się zamykają. Czuję się zadowolona z siebie, a u mnie to nie jest częsty stan. Teraz tylko przezwyciężyć zmęczenie i przygotować się na jutrzejszy egzamin z psychologii - kolejna możliwość udowodnienia sobie, że nie jestem takim leserem, za jakiego wszyscy mnie uważają. Jak na razie sesja idzie do przodu i jestem zadowolona.
Na koniec trochę motywujących zdjęć. Nie będę nazywać ich thinspiracjami, bo dla mnie już nimi nie są.
Na koniec trochę motywujących zdjęć. Nie będę nazywać ich thinspiracjami, bo dla mnie już nimi nie są.
czwartek, 20 czerwca 2013
niedziela, 16 czerwca 2013
"Let's not fight. I'm tired, can't we just sleep tonight?"
Już wiem, czego potrzebowałam ...sukcesu. Wystarczył taki niewielki, jak zaliczenie paru przedmiotów na studiach, żeby zmotywować mnie do dalszej pracy nad sobą. A może to też przez treści, których uczyłam się w ostatnim czasie? Psychologia ogólna, rozwoju, wychowania itp. Czytałam dużo i zastanawiałam się, jak odnieść to do swojego życia. Po pierwsze tak łatwiej jest mi się czegoś nauczyć, a po drugie może to dobry moment na przemyślenie swojej postawy? Czuję, że wszystko jest w moich rękach. Zaczęłam biegać, zastanowiłam się nad swoim sposobem odżywiania. Skoro nie potrafię zrezygnować z liczenia kalorii, to przynajmniej wyciągnę z tego jakieś pozytywy. Zrobiłam plan na wakacje. Przemyślałam, co chciałabym osiągnąć i jak do tego dojść.
poniedziałek, 10 czerwca 2013
"You were right, dear - I am cold and self-involved"
To już? Może już jest tak, jak ma być... może czekam na coś, co się nigdy nie wydarzy, bo nigdy nie będzie lepiej. Może to nie choroba, tylko moja osobowość? D. zauważył dzisiaj nowe rany i blizny na moim biodrze. Dla niego to jest najgorsze. Nie może tego pojąć i jak sam twierdzi, wstydzi się mnie przez to. "Myślałem, że jak pójdziesz na studia to wszystko się skończy. Poznasz nowych ludzi. Odpowiedzialnych i zdrowych i zobaczysz, jaka głupia byłaś wcześniej ...że wyrośniesz z tego. Bo to jest przypadłość głupich nastolatek. Dorośli ludzie nie chorują na bulimię. A ty ciągle zachowujesz się, jak dziecko! Nie widzisz, że jesteś już za stara na takie głupoty?!"
Też się siebie wstydzę. Swojego ciała, głupoty, słabości fizycznej i psychicznej. Otaczają mnie sami silni ludzie. Na pierwszym miejscu P, która po utracie rodziców potrafi żyć dalej i radzić sobie z tym. Następnie N. walcząca ze swoimi problemami i wspierająca chorą mamę. Sytuacje, których ja nie potrafię zrozumieć, nie osłabiają ich, a wręcz przeciwnie - dodają siły. Zastanawiam się, co ja zrobiłabym na ich miejscu. Cały czas wydaje mi się, że to nieprawda, że zaszła jakaś pomyłka, przecież tak nie miało być! I tak strasznie mi głupio, że nie potrafię poradzić sobie z moimi dziecinnymi fanaberiami, kiedy mam przed sobą takie osoby, jak one. Czemu ja, widząc prawdziwą tragedię, nie potrafię zostawić swoich problemików za sobą i stać się podporą dla ludzi, którzy jej potrzebują. Dlaczego nie potrafię dać wsparcia osobom, które kocham? Ciągle zbyt zapatrzona w siebie, z klapkami na oczach, przysłaniającymi mi innych. Ale skoro jestem tego świadoma, to co stoi na przeszkodzie w drodze do zmian?
Nienawidzę tego, co siedzi we mnie! A z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez tego. Przecież to jest część mnie. Jak mam pozbyć się czegoś, co było od tylu lat? Przyzwyczaiłam się do tego tak, jak do faktu, że mam dwie ręce, dwie nogi, oczy usta, czy nos. Czuję się dobrze, kiedy przed zaśnięciem szepczesz mi do ucha motywujące słowa. Tak, czy inaczej, chcę nauczyć się żyć bez Ciebie, B. Chcę być szczęśliwa i dawać szczęście innym. F. uświadomiła mi ostatnio ważną rzecz - moje zdrowie nie jest tylko moją sprawą. To efekt pracy wielu ludzi - lekarzy, terapeutów, rodziny, przyjaciół... I nie pozwolę, żeby ktoś, kto nie ma o tym bladego pojęcia zniszczył to, nad czym wszyscy pracujemy od lat!
środa, 5 czerwca 2013
"Jaki piękny jest ten świat - tylko czarne, białe"
Znowu nawaliłam. Nie zrobiłam tego, co było tak strasznie ważne! Znowu z mojej jebanej winy! A później zamiast wrócić do rzeczywistości pozwoliłam się mamić dalej. Dzisiaj niczego nie odmawiam!
Tyyyyyyyyyyyle rozkmin o żarciu!
poniedziałek, 3 czerwca 2013
"I'm thinking of leaving school, growing a beard and joining the circus"
Dzień rozpoczęty 'Przekleństwem Millheaven', a zakończony z Cirque du soleil. Rano rozsypka, a wieczorem perfekcja ...perfekcja nie do zniesienia, taka która wywołuje u mnie łzy. Więc siedzę i beczę, bo nie mogę jej pojąć. Nie mogę znieść siebie. Swojego ciała, myśli, uczuć. Nie rzygam już prawie w ogóle, nie przeczyszczam się. Wcale nie czuję się z tym dobrze. Czasem zdarzy mi się znieczulić alkoholem, czy jakąś inną substancją psychoaktywną. Jestem wielką, grubą, rozepchaną na wszystkie strony świnią! nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Chcę przerwy od życia. Teraz, kiedy najbardziej nie mogę sobie na nią pozwolić. Przede mną sesja. Za 3 tygodnie będę mogła robić, co mi się podoba. Tylko na te dwadzieścia parę dni zacisnąć zęby i robić, co trzeba. Na wyciągnięcie ręki leży pudełko moich leków. Podobno wystarczy jeden listek, żeby wyłączyć siebie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















