środa, 27 marca 2013

My head says: "who cares?" But then my heart whispers: "You do, stupid..."

Dalej czuję się obco w swoim życiu, ale powoli zaczynam się w nim odnajdywać. Przestaję być bierna. Mam zamiar 'umeblować' sobie to życie tak, żeby stało się dla mnie przytulne i komfortowe, żebym nie czuła więcej potrzeby ucieczki. Zaczynam od określenia swoich celów i przewartościowania dążeń. Staram się wykorzystywać wiedzę i doświadczenie, które są jakby skutkiem ubocznym walki z ED. Co mogę zaliczyć do tych korzyści? ...nauczyłam się rozmawiać, słuchać i słyszeć. I tu przypomina mi się tekst jednej piosenki: "Don't hide your mistakes, 'cause they'll find you, burn you...". Nie zawsze byłam osobą tak bezpośrednią ...wręcz przeciwnie. Teraz uważam to za cechę bardzo ułatwiającą życie mi i innym. Tak było w przypadku rozwiązywania sytuacji z D., o której pisałam ostatnio. Rozmawialiśmy bardzo dużo, padło parę przykrych, ale szczerych słów. Wyjaśniliśmy sobie wszystko i znowu jest między nami cudownie. To, co bardzo cenię w naszej relacji, to możliwość porozmawiania o wszystkim; to, że jednocześnie jest moim chłopakiem i najlepszym przyjacielem. Więc jedna ze spraw rozwiązana. Druga - rodzina. Jest dziwnie. Zbliża się ślub mojej siostry - to akurat nie jest taka niespodzianka, bo od dawna było wiadomo, że będzie ...no ale nie, że tak szybko! I że dziecko! Chociaż staram się za bardzo tego nie okazywać, przeżywam jej ciążę bardzo. A wysłuchiwanie wykładów o zagrożeniach, chorobach i wadach genetycznych na biomedyce wcale mi w tym nie pomaga. Chcę, żeby to dziecko było szczęśliwe, chcę je ochronić przed tym wszystkim, co spotkało chociażby mnie. I przynajmniej z tego powodu wezmę się w garść. Na studiach staram się trochę bardziej zintegrować z grupą. Nie myślałam nawet, że pójdzie mi to tak sprawnie. Okazuje się że jeden z weekendów kwietnia spędzę w Norwegii z koleżanką z roku, paroma jej znajomymi i D. Słabe momenty zdarzają się ostatnio często, ale jak na razie potrafię się po nich podnieść i iść dalej. Nie wiem, czy to dobrze, ale staram się o nich nie myśleć. Stało się, to się stało, z zadręczania się tym, że raz na czas zwymiotuję, nic nie zyskam. Ważne, że daję z siebie wszystko.

4 komentarze:

  1. Walczysz i to jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej A. , czytam twojego bloga po raz pierwszy, przepraszam ze tak bezpośrednio ale chciałam się spytać ile masz lat. nie robi to żadnej różnicy ale to po prostu ciekawość. mam nadzieję że teraz wszystko będzie szło ku lepszemu... jeśli masz dobrych przyjaciół , to oni powinni cie w tym wspierać i ułatwiać ci to ( chociaz wiem ze tak często nie chcemy tej pomocy, znam to) . chciałabym z tobą porozmawiać i poznać lepiej twoją historię, odwiedź mnie proszę www.suburbschild.blogspot.com (przepraszam jeśli się naprzykrzam i narzucam), powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętaj, że najważniejsze jest to, że się starasz. Potknięcia zdarzają się każdemu. Ważne, żeby umieć się z nich podnosić i nie rozpamiętywać :*
    Wiesz, że zawsze trzymam za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dasz radę, wierzę w Ciebie...a wiesz co jest najważniejsze? żebyś i Ty sama w siebie uwierzyła, a będzie wspaniale. To od nas zależy, jak będzie wyglądało nasze życie dalej... Możesz zmienić wszystko, chociaż spróbuj, zapomnij o 'starym' świecie, naucz się żyć od nowa, z pustą, białą kartką, wypełnij ją kolorami, uda Ci się, ale wykaż trochę pozytywności, daj coś od Siebie. Jakbyś chciała pogadać to pisz. Znam się trochę na tematach związanych z ED, przeżyłam 'coś' i chciałabym pomóc ludziom, które cierpią i nie mogą przestać. Jeśli się skusisz to napisz, kiedy tylko będziesz miała chęć.

    mój e-mail: sicrock@op.pl

    OdpowiedzUsuń