wtorek, 15 października 2013

"Na pewno nie wszystko, co warto, to się opłaca, ale jeszcze pewniej (...) nie wszystko, co się opłaca, to jest w życiu coś warte."

Pierwszy miesiąc nowego roku akademickiego mija mi pod znakiem zmian, ambicji i planów, które coraz trudniej jest zrealizować. Chciałam wreszcie zmienić ten wizerunek siebie olewającej wszystko; beztroskiej dziewczynki ...dziecka. Mam w końcu pracę i nareszcie dotarło do mnie, że teraz, to ostatni dzwonek na rozpoczęcie działań na rzecz przyszłości. Pracuję dalej w tym klubie muzycznym, o którym kiedyś wspominałam, tyle że nie jest już to praca dorywcza. Musiałam zdeklarować się do pracy co najmniej trzy dni w tygodniu, co bardzo nie podoba się moim rodzicom, zwłaszcza tacie. Parę razy załapałam się też do pracy, jako asystentka fotografa w sesjach zdjęciowych. Było jednym z ciekawszych doświadczeń ostatniego czasu i zastanawiam się nad zrobieniem jakiegoś kursu. Patrząc tak na to teraz widzę, że parę rzeczy mi się udało. Ale im bliżej jestem swojego celu (chociaż i tak to jeszcze baardzo daleko), tym częściej włącza mi się tryb odpuszczania. Może to to, o czym mówi moja terapeutka - boję się pokazać innym, że potrafię być skuteczna. Najlepiej zgrywać osobę, której na niczym nie zależy, bo wtedy, jeśli coś mi się nie uda nie będę musiała przyznać się do porażki. Tylko że w ten właśnie sposób wytworzyłam sobie opinię osoby, której nie traktuje się poważnie i nie powierza się ważnych zadań, bo generalnie ciężko na niej polegać. Cały ten mechanizm to moim zdaniem nic innego, jak wyuczona bezradność, o której uczyłam się w zeszłym roku. Wróciłam na treningi w beznadziejnej formie i znowu zaczynam zastanawiać się, czy warto w ogóle jeszcze walczyć o miejsce w Mistrzostwach Polski ...zwłaszcza, że na tegoroczny nabór przyszło naprawdę dużo świetnych osób. Zapisałam się na francuski, którego co prawda uczyłam się przez trzy lata w liceum, ale na pewno nie będę w stanie zdać go na koniec roku na poziomie B2, więc taki egzamin będę musiała zdać z angielskiego. To, mam nadzieję, nie powinno być dla mnie problemem. Jeszcze w sumie zastanawiam się, czy nie zostać w mojej grupie dedykowanej na angielskim. Wtedy nie musiałabym robić praktycznie nic i jeden przedmiot miałabym z głowy. Czyżby mi zależało?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz