Znowu powraca to poczucie bezwartościowości. Dobija mnie świadomość, że w niczym nie jestem dobra ...w większości rzeczy nie jestem nawet przeciętna. Na treningach chujowo. Moje ciało mnie ogranicza. Jak mam się rozwijać, kiedy każdy mój ruch przypomina mi o tym, że jestem gruba? Zrezygnowałam z pracy. Głównie przez rodziców, którzy kompletnie jej nie popierali. Ale dla mnie też nie była ona jakoś szczególnie ważna. Jedyne, co mi dawała, to poczucie, że nie jestem aż tak beznadziejną osobą, za jaką większość ludzi mnie ma. A z drugiej strony jeszcze bardziej utwierdzała w tym przekonaniu. Zależy, z jakiej strony na to spojrzeć. W takiej sytuacji ciężko jest mi przekonać samą siebie, że zaburzenia odżywiania nie były jakąś wartością ...nie jakąś - główną wartością. Robiłam coś, na czym się znałam i byłam w tym najlepsza w moim otoczeniu. One mnie definiowały. Kim byłam? Byłam bulimiczką, A kim jestem? Nie wiem. Studentką? Moje studia mnie nie określają. Nie istnieję na nich. Co z tego, że chodzę na wykłady, kiedy nie czuję się częścią tej "społeczności studenckiej". Ostatnio nawet do tego stopnia, że nie potrafię zabrać głosu podczas zajęć, nawet wtedy, kiedy mam coś do powiedzenia.
Chociaż wzbraniam się przed tym, jestem coraz bliżej powtórki z zeszłego roku. Może tak będzie najlepiej? Byle nie wrócić do tego, co było dwa lata temu.








.jpg)
.jpg)





Absolutnie nie, nie nie i jeszcze raz nie! Przecież to Ci nie da szczęścia.
OdpowiedzUsuńNie! Nie! Nie! Asil, nie pozwolę Ci wrócić do tego, co działo się w zeszłym roku! Nigdy Ci na to nie pozwolę. To nie jest rozwiązanie. Wiem jak bardzo wartościują zaburzenia odżywiania, jak wielkie poczucie wartości mogą dawać, ale wiem też, jak bardzo niszczą, nie fizycznie, chociaż to też, ale psychicznie.. Musisz dać radę, nie wolno Ci myśleć, że jesteś bezwartościowa. Gdybyś taka była to nie zadawałabym się z Tobą!!!
OdpowiedzUsuńGłowa do góry, pierś do przodu, pamiętaj że masz mnie zawsze.