Szybko ...zdecydowanie za szybko mija czas. Przecieka mi między palcami. Niby wszystko się tak wlecze, a jednak nie jestem w stanie zapamiętać minionych dni. Sen plącze się z jawą, rzeczywistość z wyobraźnią, prawda z kłamstwami. Zmowu wracam do starego nawyku kłamania (albo, jak to lubię nazywać, wygodnego naginania rzeczywistości). Kłamię tylko w sprawach dotyczących moich problemów. Ale dlaczego? Przecież już nie muszę... Wszystko zdaje się układać całkim nieźle. Dawka leków - zmniejszona, wyjazd z D. do Norwegii - udany; stosunki ze znajomymi i rodziną - jak najbardziej poprawne; życie towarzyskie - nie zaniedbane; sytuacja na uczelni - pod kontrolą. WAGA I ODŻYWIANIE - POZA KONTROLĄ!
Zdrowieję Nie koncentruję się już na ciele Staję się silniejsza, Biorę odpowiedzialność za siebie ...Uczę się żyć Nie potrafię użyć żadnych znaków interpunkcyjnych, nie wiem, których użyć powinnam. Nie wiem, czy mówię to z ironią, czy dumą. Bitwa głosów wewnątrz mnie znowu nabiera tempa. Znowu jesteś w mojej głwoie, B! Dlaczego zawsze wracasz w takich momentach?! Kiedy uświadamiam sobie, jak bardzo cię nienawidzę, jaką kalekę emocjonalną ze mnie czynisz, jakiego słabeusza i egocentryka! Tak strasznie podziwiam tych silnych ludzi wokół mnie. Tracą swoich najbliższych, przeżywają tragedie, a jednak ciągle żyją i potrafią się z tego życia cieszyć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz