Też się siebie wstydzę. Swojego ciała, głupoty, słabości fizycznej i psychicznej. Otaczają mnie sami silni ludzie. Na pierwszym miejscu P, która po utracie rodziców potrafi żyć dalej i radzić sobie z tym. Następnie N. walcząca ze swoimi problemami i wspierająca chorą mamę. Sytuacje, których ja nie potrafię zrozumieć, nie osłabiają ich, a wręcz przeciwnie - dodają siły. Zastanawiam się, co ja zrobiłabym na ich miejscu. Cały czas wydaje mi się, że to nieprawda, że zaszła jakaś pomyłka, przecież tak nie miało być! I tak strasznie mi głupio, że nie potrafię poradzić sobie z moimi dziecinnymi fanaberiami, kiedy mam przed sobą takie osoby, jak one. Czemu ja, widząc prawdziwą tragedię, nie potrafię zostawić swoich problemików za sobą i stać się podporą dla ludzi, którzy jej potrzebują. Dlaczego nie potrafię dać wsparcia osobom, które kocham? Ciągle zbyt zapatrzona w siebie, z klapkami na oczach, przysłaniającymi mi innych. Ale skoro jestem tego świadoma, to co stoi na przeszkodzie w drodze do zmian?
Nienawidzę tego, co siedzi we mnie! A z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez tego. Przecież to jest część mnie. Jak mam pozbyć się czegoś, co było od tylu lat? Przyzwyczaiłam się do tego tak, jak do faktu, że mam dwie ręce, dwie nogi, oczy usta, czy nos. Czuję się dobrze, kiedy przed zaśnięciem szepczesz mi do ucha motywujące słowa. Tak, czy inaczej, chcę nauczyć się żyć bez Ciebie, B. Chcę być szczęśliwa i dawać szczęście innym. F. uświadomiła mi ostatnio ważną rzecz - moje zdrowie nie jest tylko moją sprawą. To efekt pracy wielu ludzi - lekarzy, terapeutów, rodziny, przyjaciół... I nie pozwolę, żeby ktoś, kto nie ma o tym bladego pojęcia zniszczył to, nad czym wszyscy pracujemy od lat!


Twój chłopak nie ma bladego pojęcia, o co chodzi w bulimii... to nie jest przypadłość głupich nastolatek... Straszną zrobiłabym awanturę swojemu chłopakowi, gdyby mi wyskoczył z takim tekstem. Nie tylko nastolatki na to chorują. Ale Ty na pewno to rozumiesz.
OdpowiedzUsuń