Na koniec trochę motywujących zdjęć. Nie będę nazywać ich thinspiracjami, bo dla mnie już nimi nie są.
niedziela, 23 czerwca 2013
"Mówią do mnie musisz żyć, mówią do mnie musisz jeść!"
Wszystko zmierza ku dobremu. Lekarz zgodził się ponownie zmniejszyć mi dawkę leków. Teraz biorę już tylko jedną tabletkę. I wszystko jest dobrze. Nie mam napadów głodu, myśli różne się pojawiają, ale one przecież były zawsze. Pogodziłam się z tym, że nigdy nie będę chuda. Nawet nie żałuję. Dalej uwielbiam patrzeć na idealnych ludzi, ale nie próbuję stać się jak oni, bo wiem, że w moim przypadku to po prostu nie zadziała. Chcę tylko kontroli nad życiem, jedzeniem, wagą. Zrobiłam sobie 24 godzinną głodówkę, ale nie po to, żeby schudnąć. Dobrze wiem, że od takich numerów się nie chudnie, może ewentualnie traci parę deko na chwilę, ale to z powodu odwodnienia organizmu. Zrobiłam to, żeby udowodnić sobie, że jak chcę, to potrafię i żeby przypomnieć sobie, jak to jest. Świat wygląda jakoś inaczej, staje się taki abstrakcyjny, odczuwa się inaczej ...może nie po jednym dniu niejedzenia, ale zaczynałam już czuć ten dreszczyk. Ale w końcu chciałam udowodnić sobie, że mam kontrolę, więc po 24 godzinach przerwałam. I czuję się teraz naprawdę dobrze, chociaż boli mnie głowa, brzuch i oczy same się zamykają. Czuję się zadowolona z siebie, a u mnie to nie jest częsty stan. Teraz tylko przezwyciężyć zmęczenie i przygotować się na jutrzejszy egzamin z psychologii - kolejna możliwość udowodnienia sobie, że nie jestem takim leserem, za jakiego wszyscy mnie uważają. Jak na razie sesja idzie do przodu i jestem zadowolona.
Na koniec trochę motywujących zdjęć. Nie będę nazywać ich thinspiracjami, bo dla mnie już nimi nie są.
Na koniec trochę motywujących zdjęć. Nie będę nazywać ich thinspiracjami, bo dla mnie już nimi nie są.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

















Nie chcę Cię martwić, ale ja też wiele razy wmawiałam sobie, że "nigdy nie będę taka chuda jak co poniektóre panny, bo mam inną budowę ciała", a potem i tak wracała chęć bycia wychudzoną. To takie huśtawki, choć teraz potrafię zauważyć, gdy włącza mi się tryb obsesji i jakoś to ujarzmić... W każdym razie, akceptujmy siebie i bądźmy dla siebie dobrzy, a wszystko stanie się prostsze. :)
OdpowiedzUsuń