I jest na świecie nowy człowiek. Moja siostra urodziła w poniedziałek. Jej córka - Mania, tak ją nazwijmy urodziła się zdrowa i piękna. Nie przypuszczałam, że aż tak się tym wszystkim przejmę. Do końca martwiłam się, że lekarze jednak coś przeoczyli i urodzi się chora, albo nawet martwa. Czułam się za to odpowiedzialna. Bo kiedy w mojej głowie pojawiała się myśl "jeśli to zrobisz, zaszkodzisz jej", starałam się ją zagłuszyć. Niby robiłam to, bo wiedziałam, że moje myślenie pod tym względem nie jest do końca normalne, ale jednak cały czas obawiałam się, że to jednak faktycznie może tak działać. Bo o tym chyba jeszcze nie wspominałam. Jest coś takiego, jak myślenie magiczne i w moim przypadku polegało ono na wmawianiu sobie, że z mojego zachowania wynikają rzeczy, które tak na prawdę nie mają z nim nic wspólnego. Np.: jeśli zdam ten egzamin, Mania urodzi się chora; jeśli dzisiaj napiję się alkoholu, bliska mi osoba będzie miała jutro wypadek samochodowy; albo takie, jak w dzieciństwie - jeśli idąc chodnikiem nadepnę na łączenie płytek, dostanę w szkole złą ocenę. I najgorsze jest to, że jeszcze do paru miesięcy wstecz działało to na poziome mojej podświadomości i chyba się sprawdzało. Ale wracając do tematu - pomimo, że zwalczałam to dziwne rozumowanie, cały czas obawiałam się, że z mojej winy coś pójdzie nie tak. Jakże bardzo odetchnęłam z ulgą, kiedy po przebudzeniu odczytałam smsa od mamy z cudowną nowiną. Wczoraj byłam w szpitalu i poznałam Manię. Jest taka delikatna i bezbronna ...i niewinna. Dalej na myśl o niej chce mi się ryczeć. Wczoraj oczywiście nie dałam po sobie poznać, jak bardzo poruszyło mnie to spotkanie. Zaczynam rozumieć moją ciocię, która tak chorobliwie chroni swoją córkę. To mama F. Chociaż ona jest już dorosła, dalej traktowana jest przez mamę jak dziesięciolatka. I nie chodzi o to, że ja to popieram. Nie popieram, broń Boże! Ale na samą myśl o tym, że Mani mogłaby stać się krzywda chce mi się rwać włosy z głowy, a to nawet nie jest moje dziecko. Chcę ją uchronić przed całym złem, a jak inaczej to zrobić, jeśli nie przez kontrolę? Zaczęłam się zastanawiać też nad okolicznościami, w jakich dowiedziałam się o ciąży mojej siostry. Parę dni wcześniej zmarła mama P. Radość z nowego życia kontrastowała tak strasznie z rozpaczą po utracie najbliższej osoby. Jakby się zamieniły...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz